Dzisiaj 11 lat temu odeszła od nas Babcia Leokadia. Dzisiaj miałaby 110 lat… Zapaliłyśmy światełko „ku pamięci”…

Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie w tym trudnym czasie i którzy przybyli na ceremonię pogrzebową do kościoła, a potem odwiedzili nas w Korfowym. Moja wdzięczność nie ma granic. Dziękuję Markowi D. za napisanie pięknego wiersza dla Mamy…

Pozostaje żałoba, smutek i pustka, ale życie toczy się dalej…

+++

Kochana Mamo,

Zobacz, ile osób przyszło Cię pożegnać.

Choć ostatnie 15 lat poświęciłaś swojemu mężowi Markowi i już nie byłaś tak aktywna jak przedtem na Korfowym – wiele osób Cię pamięta i przyszli, by towarzyszyć Ci na końcu Twojej ziemskiej drogi.

Twoje odejście jest dla mnie bardzo trudne. Mimo, że przez ostatnie 3 lata borykałaś się z ciężką, postępującą chorobą, miałam nadzieję, że wyzdrowiejesz.

Przedwczoraj się z Tobą pożegnałam. Spałaś spokojnie, jeszcze piękniejsza niż byłaś za życia. Wydawało mi się, że za chwilę otworzysz oczy i zaczniesz oddychać.

Teraz jestem już sama, ale pozostają mi piękne wspomnienia, jak z wielkim zaangażowaniem przez wiele lat tworzyłaś nasze wspólne Korfowe, które razem uratowałyśmy od zagłady. Pamiętam, jak bardzo kochałaś konie i ile wysiłku włożyłaś w pracę stadniny, a później, jak entuzjastycznie wspierałaś wszystkie moje projekty. Moja wdzięczność, że „byłaś” trwać będzie do końca moich dni.

Gdyby nie Ty – to gdzie dzisiaj jest mój dom – rosłaby Puszcza Kampinoska i nie byłoby śladu istnienia pokoleń naszej rodziny, moich korzeni. Tutaj też pochowane są wszystkie nasze ukochane zwierzęta, które dawały nam tyle radości przez wiele, wiele lat. W Twoim warszawskim domu tęskni za Tobą Twój ukochany kot Jędruś. Kiedyś pewnie znów będziecie razem.

Już wiele lat temu zdecydowałaś, aby Twoje szczątki spoczęły w naszym rodzinnym grobowcu tutaj na kampinoskim cmentarzu.

W Kampinoskim Kościele przyjęłaś sakrament chrztu świętego, tutaj świętowałaś przyjęcie pierwszej komunii świętej, tutaj odbył się Twój sekretny ślub z moim późniejszym tatą. Przez całe życie byłaś osobą twardą i zawsze postanawiałaś na swoim.

A dzisiaj?

Już zapewne spotkałaś się ze swoją mamą Leokadią i tatą Lucjanem, ze swoimi dziadkami i resztą rodziny i przyjaciół, którzy odeszli przed Tobą.

Jestem pewna, że nie jesteś teraz samotna i wiem, że jesteś szczęśliwa: TU i TERAZ i ZAWSZE!

Żyjesz i zawsze żyć będziesz w mojej pamięci!

Do zobaczenia Mamo…

Kampinos/Korfowe 15.11.2019

Bardzo, bardzo dziękuję Wszystkim za wsparcie w tym trudnym czasie…

Thank you All for your support in this difficult times…

fot. Bogna Więch

Przedstawiam fotoreportaż Pana Pawła Tuszyńskiego, który wielokrotnie fotografował naszych gości – głównie weselnych.. Panie Pawle – świetne zdjęcia, bardzo dziękuję. Piękna pamiątka dla nas i dla naszych zacnych Gości.

Nie odbyło się bez przygód…
Sala Kominkowa została przez mnie przygotowana z wystawą fotek osób zaproszonych na imprezę, które zrobiłam na przełomie lat w Agrokulturze „Zdjęcia do wzięcia” – okazało się to hitem imprezy.
Wieczorem w piątek duet w składzie szef kuchni Dareczek i prawa i lewa Jego pomocna ręka Tomuś zgodnie stwierdzili, że należy przenieść imprezę (a wszystko było już pięknie przygotowane przez Pana Roberta – załączam foty) z Sali Kryształowej do Izby Leokadii i Lucjana. Panowie zgodnie stwierdzili, że na eleganckiej Sali goście bawić się nie będą. Rozpoczęły się negocjacje z Panem Robertem, do których włączona została (tuż po godzinie 21.00) Ciocia Ela. Niestety nawet ona nie była w stanie przekonać Darka i Tomusia, że również na eleganckiej Sali może był „luźna” impreza. Bliżej godziny 22.00 zbierałam więc nakrycia ze stołów, które rankiem z Mircią i Rysiem – przy doraźnej pomocy Darka i Tomusia przenosiliśmy i nakrywaliśmy stoły w Izbie Leokadii i Lucjana… Czego nie robi się dla gości! W tym momencie już nikt nie mógł być niezadowolony…
Wielką niespodzianką był terkot traktora Rysia w piątek po południu…Przyjechał nim Rysio z Darkiem i Michałem. Otóż w prezencie od najbliższych otrzymałam niesamowitą szafę grającą! Jakiż to wspaniały mebel! A jakie brzmienie piosenek Czesława Niemena płynących z załączonej płyty!… Jesteście wspaniali!…
W sobotę zaś kurier przywiózł tajemniczą przesyłkę – był to wspaniały obraz – prezent od Grzesia Krzyżaniaka, który niestety nie mógł przyjechać na imprezę. Byłam zasmucona, ale także wzruszona, bo na reprodukcji obrazu był sam prof. Ludwik Maciąg na swoim ogierze Eos. Obraz został namalowany właśnie 15 lat temu. Jakże Ci Grzesiu dziękuję!…

Było bardzo uroczyście…