Bramka weselna i bramka gastronomiczno-weselna i zadanie specjalne dla Pary Młodej…

taka miła wizyta… Ich Troje 🙂

Prof. Roman Węgrzyn, tenor –  solista Teatru Wielkiego Opery Narodowej uświetnił swoim występem uroczystość 15-lecia Agrokultury Korfowe. Piękno głosu i doskonała kondycja dopisują wielkiemu artyście już od ponad 90 lat.

Roma Węgrzyn był czołowym solistą tenorem w Teatrze Wielkim w Warszawie. Przez 25 lat wziął udział w 33 premierach operowych i około 8oo przedstawieniach. Śpiewał najbardziej trudne partie operowe wymagające doskonałej techniki i siły głosu np. “Otello“ w operze G. Verdiego lub Tannhauser w operze R. Wagnera. Śpiewał główną rolę Silvanusa Schullera w operze „Czarna Maska“ Krzysztofa Pendereckiego, partię „Kalafa“ w operze „Turandot“ G. Pucciniego i wiele innych oper.

Po skończeniu 50-letniej pracy artystycznej postanowił zajmować się tylko pracą pedagogiczną.

Występ prof. Romana Węgrzyna, tenora, solisty Opery Narodowej Teatru Wielkiego na uroczystości 15-lecia Agrokultury Korfowe

fot. Bogna Więch

Wiele „dziesiąt” lat mieszkam na skraju Puszczy Kampinoskiej – zawsze słyszałam, ale nigdy z bliska nie widziałam/słyszałam jeleniego rykowiska Tym razem szczęście: Zbyszek S. zabrał mnie, Gagę i Jacka na potencjalne miejsce gdzie będzie słychać – nie koniecznie widzieć tych, którzy wydają z siebie te niezwykłe głosy…. Byliśmy grubo przed zachodem słońca, trochę nudno, siedzieliśmy na mostku, szeptaliśmy do siebie by się nie zanudzić… bo oni słyszą bardzo dokładnie gdy człowiek się pojawi w okolicy… W zupełnej ciszy pojawił się ON – wielki Łoś – przyglądał się nam z oddali z ciekawością, a potem zniknął w krzakach…. Potem odlatywały już gęsi… Pięknie to wyglądało w promieniach zachodzącego słońca… A potem była mgła i tylko mogliśmy się rozkoszować odgłosami z rykowiska jeleni… Po prostu czad!

Gdy już wszyscy wstali i „pośnadaniowali” postanowiliśmy pójść na spacer do największej atrakcji wsi Korfowe (poza Agrokulturą Korfowe) do Jałowca Królewskiego. Oglądaliśmy mrowiska, zbieraliśmy przydrożne kanie, oglądaliśmy rozwalone ule będące niegdyś własnością pani Sznajderowej,.. Młoda generacja naszej wyprawy ciąglę pytała „gdzie ten jałowiec i ile jeszcze do niego”… Doterliśmy „na skróty”. Jałowiec niestety umiera.. Były też chałupy dawnego Korfowego… Kilka pokoleń ludzi tutaj urodzonych – niedługo zaniknie po nich ślad…Potem był brunch.. Ach… gdzie to pyszne jedzonko…

Nie odbyło się bez przygód…
Sala Kominkowa została przez mnie przygotowana z wystawą fotek osób zaproszonych na imprezę, które zrobiłam na przełomie lat w Agrokulturze „Zdjęcia do wzięcia” – okazało się to hitem imprezy.
Wieczorem w piątek duet w składzie szef kuchni Dareczek i prawa i lewa Jego pomocna ręka Tomuś zgodnie stwierdzili, że należy przenieść imprezę (a wszystko było już pięknie przygotowane przez Pana Roberta – załączam foty) z Sali Kryształowej do Izby Leokadii i Lucjana. Panowie zgodnie stwierdzili, że na eleganckiej Sali goście bawić się nie będą. Rozpoczęły się negocjacje z Panem Robertem, do których włączona została (tuż po godzinie 21.00) Ciocia Ela. Niestety nawet ona nie była w stanie przekonać Darka i Tomusia, że również na eleganckiej Sali może był „luźna” impreza. Bliżej godziny 22.00 zbierałam więc nakrycia ze stołów, które rankiem z Mircią i Rysiem – przy doraźnej pomocy Darka i Tomusia przenosiliśmy i nakrywaliśmy stoły w Izbie Leokadii i Lucjana… Czego nie robi się dla gości! W tym momencie już nikt nie mógł być niezadowolony…
Wielką niespodzianką był terkot traktora Rysia w piątek po południu…Przyjechał nim Rysio z Darkiem i Michałem. Otóż w prezencie od najbliższych otrzymałam niesamowitą szafę grającą! Jakiż to wspaniały mebel! A jakie brzmienie piosenek Czesława Niemena płynących z załączonej płyty!… Jesteście wspaniali!…
W sobotę zaś kurier przywiózł tajemniczą przesyłkę – był to wspaniały obraz – prezent od Grzesia Krzyżaniaka, który niestety nie mógł przyjechać na imprezę. Byłam zasmucona, ale także wzruszona, bo na reprodukcji obrazu był sam prof. Ludwik Maciąg na swoim ogierze Eos. Obraz został namalowany właśnie 15 lat temu. Jakże Ci Grzesiu dziękuję!…

Przedstawiam fotoreportaż Pana Pawła Tuszyńskiego, który wielokrotnie fotografował naszych gości – głównie weselnych.. Panie Pawle – świetne zdjęcia, bardzo dziękuję. Piękna pamiątka dla nas i dla naszych zacnych Gości.

Dzisiaj rano szok! Mistrz jest znowu u nas! Niesamowita niespodzianka – Rysio namalował prezent-niespodziankę.. WoW! Dzięki Rysiu…