Dzisiaj mija tydzień odkąd Pola dostała drugie życie. Sunia ma się dobrze. Próbuje nami rządzić i jest bardzo uparta. Ale nie dajemy się. Spacerujemy po okolicy – nie tylko wtedy gdy ona ma ochotę…
Ptaki odlatują – idzie jesień…

Już przyzwyczaiłam się do obecności Mistrza Rysia w naszym gospodarstwie. Obcowanie z Jego sztuką dało taką namiastkę, że życie jest piękne i że pięknie jest tworzyć coś, co staje się nieśmiertelne…
Powrócę jeszcze do wczorajszego dnia i wizyty Rysia w Coco gallery, gdzie sam fotografował kurzą galerię, a ja zrobiłam kilka fotek dokumentując Jego jak to powiedział „jarmarczne” obrazki. A dla mnie to piękna sztuka ludowa – ale oczywiście pod tym się nie podpisał…

Po deszczowej niedzieli nadszedł piękny słoneczny dzień.
Ku mojemu miłemu zaskoczeniu przybył również Mistrz Rysio Owczarek. W pełnym skupieniu sygnował mural mojej babci i dziadka Od teraz Babcia Lodzia i Dziadek Lutek będą dumnie witać wszystkich przybywających gości. Dotychczas byli obecni w Korfowym w Izbie Leokadii i Lucjana, która została poświęcona ich pamięci i gdzie zgromadziłam pamiątki po ich życiu i pracy w Korfowym…

Dzisiaj bardzo zimny i deszczowy dzień więc powracam wspomnieniami do 14 września, gdy Mistrz Ryszard Marian Owczarek kończył malowanie muralu Generała…

O tym, jak dr vet Łukasz Ciukszo uratował życie Poli…Ostatnie kilka dni były bardzo ciężkie i niepewne.
Już wiosną, a może nawet w zeszłym roku, dr Łukasz zalecił mi, abym wysterylizowała naszą Polę. Aby uniknąć ropomacicza i innych komplikacji. Cieczki naszej suni były krótkie i nieuciążliwe, więc zwlekałam z podjęciem decyzji o sterylizacji. Ustaliliśmy, że sterylizacja nastąpi jesienią… A gdybym się wtedy posłuchała, nie nastąpiłoby to, co nastąpiło.
Od 2 tygodni Pola traciła apetyt, zaczęła być osowiała i jako młody pies nie bardzo miała ochotę na bieganie. Obserwowaliśmy, ale że karmimy „bogato”, myśleliśmy, że to po prostu taki naturalny brak apetytu jak to się mówi potocznie „z przeżarcia”. Wreszcie przestała jeść zupełnie – diagnoza była, że to babeschioza – choroba odkleszczowa. Dostała zastrzyki, ale stan z dnia na dzień się pogarszał. Przyjechał dr Łukasz, pobrał krew i zdiagnozował, że to albo ciąża (bo było mleko w sutkach) albo poważny stan zapalny. Następnego dnia rano niestety ta druga opcja się potwierdziła. Zagrożenie życia. Podjęcie natychmiastowej decyzji o operacji, Jego błyskawiczna akcja i godzinna operacja. Stan straszny (załączam zdjęcie, które mi udostępniono, ale musiałam użyć filtra rozmywającego, bo było zbyt drastyczne) – usunięto 5kg macicy!!! Operacja przebiegła bez komplikacji i wieczorem sunia przyjechała do domu. To było 23 września czyli 3 dni temu. Pola nadal jest pod ścisłą opieką, ale ma apetyt i wygląda na to, że wszystko będzie dobrze. A ja jestem dozgonnie wdzięczna dr Łukaszowi za Jego empatię, diagnozę i błyskawiczną akcję. Jestem również pełna podziwu dla Jego pracy, a szczególnie tej chirurgicznej.
Tylko dzięki niemu Pola żyje.Dziękuję Łukasz Ciukszo i Gabinetowi Weterynaryjnemu w Lesznie – robicie cudowną robotę!

Dzisiaj mija 200-setny dzień od początku zarazy. Pandemia zupełnie zmieniła moje życie i żeby nie zwariować zajęłam się nowymi, wymyślonymi ad hoc projektami. Powstał zapomniany od lat ogród warzywny, pojawił się projekt filmu dokumentującego wymierające wsie w Puszczy Kampinoskiej, wreszcie odgruzowaliśmy nasz stary kurnik, który z dnia na dzień przerodził się w Coco galery – coś raczej unikalnego na „rynku drobiarskim”. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że moje kury są szczęśliwe. Ambitne projekty sprzed pandemii niestety upadły.Tę niby „normalność” życia w czasie zarazy po części zawdzięczam sztuce i jej Twórcy. Kłaniam się nisko Rysiowi Owczarkowi, że podjął wyzwanie przyozdobienia – wtedy jeszcze kurnika. Nietypowy projekt uznanego w świecie polskiej sztuki malarza. Potem powstał projekt muralu koguta Generała, który jest po prostu świetny. Wreszcie zrodził się poważny projekt, aby uczcić moją Babcię Leokadię i Dziadka Lucjana, bo tylko dzięki nim jestem dzisiaj w Korfowym. Rysio wypalił wiele papierosów, by uspokoić nerwy, bo mural powstawał na podstawie małego pamiątkowego zdjęcia. Trudny to temat – żeby było czytelne dla odbiorcy (dla nas, bo byśmy chcieli, aby Dziadkowie byli podobni do siebie ze zdjęcia), a jednocześnie, aby widać było styl Mistrza. Uważam, że Rysio odniósł sukces. Mural jest świetny i jednocześnie „owczarkowski”.Jeszcze nie jest sygnowany – a więc jakieś dotknięcia pędzlem go czekają. Ale praca zachwyca. Uroczyste odsłonięcie nastąpi w niedalekiej przyszłości i mam nadzieję, że temu zaraza przeszkodzić nam nie może!

Praca nad muralem Babci i Dziadka powoli dobiega końca…Mistrz nieco zmęczony, ale chyba zadowolony z efektu swojej pracy…

Mistrz Rysio kontynuuje pracę nad muralem babci i dziadka.

Mistrz Rysio kontynuuje pracę nad muralem babci i dziadka.
Obrazki podarowane przez Panią Alicję pięknie zdobią ściany Coco gallery.
Vip goście odwiedzają Coco gallery i mural Generała.
Dokończyliśmy budowę ogrodzenia upiększając je dębowymi gałęziami – wygląda rustykalnie i wiejsko teraz.

Życie w czasie zarazy. Dzień 196…Dzisiejszy dzień miał właściwie 3 istotne wydarzenia.
Mistrz Ryszard Marian Owczarek zakończył „mural Generała” i go sygnował (proszę zwrócić na moje „prawie artystyczne zdjęcie, gdzie postać skupionego na sygnowaniu Mistrza odbija się w oknie).
Drugim istotnym wydarzeniem było rozpoczęcie pracy nad muralem, który malowany wg starej fotografii upamiętni moją babcię Leokadię i dziadka Lucjana.
Na koniec dnia Zbyszek zabrał mnie na rykowisko. Było niesamowicie. O zachodzie słońca najpierw przedzieraliśmy się jakieś pół godziny przez głębokie zarośla. Potem w zupełnej ciszy czekaliśmy. Pojawił się piękny jeleń, ale zamiast ryczeć wydawało się, że nas obserwował. Zaryczał kilkakrotnie i znikł w gęstwinie. Pojawiła się mgła. Wyszedł drugi osobnik, też jakby się nam przyglądał, kilkakrotnie zaryczał i majestatycznie zniknął w zaroślach. Gdzieś na polanie obok odbywało się rykowisko wielu osobników.
Słońce zachodziło i w półmroku udało nam się dojść do samochodu. Niesamowity wieczór.